czwartek, 17 sierpnia 2017

Prośba

Cześć. Zauważyłam , że całkiem dużo osób czyta tą książkę.
Jednak nikt nie przesyła opinii w komentarzach. Bardzo proszę,jeśli ci się podoba (lub nie) to napisz.
Co byście chcieli w następnych rozdziałach?

czwartek, 10 sierpnia 2017

Rozdział 4 Niewdzięczność i Tatuś Gandalfa

Itan spał sobie wśród gałęzi.W zasadzie to nie spał ,a leżał z otwartymi oczami i medytował
.Szczerze mówiąc wyglądał przerażająco.Podszedł do niego Balin.
- Itanie , Thorin się obudził.
Elf wstał i pobiegł za krasnoludem.
Thorin tuż po obudzeniu zapytał :Kto mnie uleczył?
- Zgadnij Thorinie,zgadnij.
- Gandalf? Gloin? Nie mówcie, że Bombur...
- Książę Itan Uzdrowiciel się kłania!-zaśmiał się Dori.
- Co?!Jak?!Elf...-zdziwił się Dębowa Tarcza.
- Nie ważne jak, liczy się to ze uratował ci życie. - powiedział Gandalf.
Król Góry podszedł do Itana.
- D-dziękuję za uzdrowienie...
- Nie ma za co.Przecież to normalne , że ratuje się swoich kompanów. Choć nie ukrywam, że jak dotąd najmilszszy nie byłeś, Thorinie.-uśmiechnął się jak zwykle szczery chłopak. (Elfy juz tak mają;-))
-Owszem nie byłem. Mam powody.-burknął  znów obrażony Thorin.
- O co ci chodzi?!Ciągle obrażasz Itana i do czyszczenia się z nim .-huknął czarodziej.
- Nie.Wydaje ci się ,Gandalfie. - odparł Dębowa Tarcza wzruszjac ramionami.
- Wiesz jakie to dziecinne?-syknął starzec.
- Zostaw wujka!-wrzasnął Kili. - To,że nie lubi elfa jest jego własną sprawą!
- MILCZEĆ!!!Gandalf ryknął-Idę poprzebywać  z osobą inną niż krasnoludy.-fuknął niesprawiedliwe osądzając innych.-Itan,chłopcze pójdź ze mną ,jeśli chcesz. - dodał łagodnie.
- Dobrze ,Mithrandirze. Uczynię to z przyjemnością ,lecz najpierw chcę się umyć i ubrać na nowo.
Krasnoludy wytrzeszczyły oczy.Minął jeden dzień a on chce się myć?!Ach,te elfy.
Jak książę powiedział tak też zrobił.
   Znalazł jeziorko  i obymył się .Już wyszedł i założył czystą ,długą ,bialą koszulę.Książę chciał nałożyć kołczan, gdy usłyszał szmer.
- Gandalfie czy to ty?Halo?
Chwile nasłuchiwał. - Hmmm. ..Zwierzęta.
Nagle poczuł,że coś przygniata go do ziemi.Duży ork szybko zakneblował elfa.Itan kopnął potwora,ale ten odwzajemnił się mocnym uderzeniem w żebra.Ork podniósł go bez trudu i po chwili rzucił spowrotem na ziemię. Itan szybko ocenił sytuację: było tu za dużo orków. Nie da rady ich pokonać.
- Ty jesteś Itan o przydomku Słaby?Tyś jest bachor Thranduila?
- Nie...-Coś go podkusiło do kłamstwa.
- Kłamie!On łże jak pies!!!-syknął inny ork.
- Sprawdź czy ma znamię.
-Gdzie jest to znamię?Gdzie je masz?!
-Nigdzie,durniu! - tu elf spojrzał ze złością na potwora a ork natychmiast odwrócił się z opatrzone twarzą.Itan sprawil to jakąś mocą.Ork wrzasnął i wściekły wbił nóż w okolice obojczyka chłopca.
- Urugh!Dosyć!-zawołał inny ork.
- On je ma na plecach,szyi czy jak im tam...
Potwór wykręcił głowę Itana ,żeby zobaczyć.
- Jest!-mruknął po chwili tryumfującym głosem.-Mam.
Zbiorowisko zbliżyło się. Rzeczywiście, na karku Itana od zawsze było znamię,które ostatnio zmieniło kolor na czarny i plusowało ostrym bólem przy dotyku.Uzdrowiciele nie mieli na to żadnego wytłumaczenia Ni leku.
Ork dotknął znaku.Wbijał pazur coraz mocniej,aż w końcu książę krzyknął z bólu.
- To na pewno on.
- Mówiłem ,że lże.-ork z Mordoru kopnąl elfa w żebra.Raz.Drugi.Trzeci.Za ostatnim krwawy kaszel.
-Zostaw!Czarny Pan wyraźnie mówił :żywy!
- Sallyumię, żywy nie znaczy nienaruszony...
- Macie pięć minut.
Wtedy jeden z potwory zaczęły się znęcać nad chłopcem.Bez silny zaczął wołać o pomoc.
-O jejku, księżniczko .Myślisz ze ktokolwiek cię wysłucha?
- Boli?Biedny bachor Thranduila .
Ma dosyć ...Nie nauczył cię tatuś walczyć,co?
Nagle zza krzaków wyłonił się Gandalf. (Z jak zwykle wspaniałym tekstem.Ulubione słowo Gandalfa?Piszcie w komentarzach. )-Nie ,jego nie!Ale mnie tak!-zawołał i wraz z krasnoludami ruszył na pomoc.

Pozdrawiam serdecznie Kaja ,która ma niedługo urodziny; -)Mam nadzieje, że wam się podoba.