sobota, 29 lipca 2017

Rozdział 3 Komu w drogę,temu czas!Szkoda ,że ta droga prowadzi ku śmierci. ..

Dopiero teraz akcja się rozkręca...:-)

Dzień wyjazdu nadszedł bardzo szybko.Kili i Fili (jak zwykle chłopcy do robót) objuczyli kuce.Gdy już Thranduil i jego dzieci pożegnali się z Itanem  i mieli właśnie wyruszać,
Gandalf zawołał.:
-Nie krasnoludy! Stop , nie możemy jechać prosto do Ereboru.
- Nie?A to dlaczego? -zapytał Bilbo.
Wtedy czarodziej wytłumaczyć :aby otworzyć wrota Erebor trzeba oprócz klucza posiadać amulet .Jest on rozdzielony na cztery części .Jedną Gandalf miał już w posiadaniu i wiedział gdzie dokładnie są 3 pozostałe .
- Itanie? On ma mi dać tą pierwszą część ...Itan?!
Wtedy właśnie zobaczyli orków;czterech szpiegów .Siedzieli cich na gałęzi.Jeden z nich trzymał łapę przy szyi elfa a drugi miał miecz wycelowany w gardło hobbita.Oin chciał
już strzelić,ale jeden z orków ostrzegł.
-Ani kroku jeśli nie chcecie śmierci królewskiego bękarta i niziołka!
-Oddajcie teraz wszystko, co jest cenne i odchodzicie a ja zabieram elfa,nic mu się nie stanie.-wysyczał potwór .
-No świetnie dwa słabe ogniwa...-pomyślał Thorin.
-Grozicie elfowi na jego terenie? Głupstwo.-zabrzmiał  Gandalf.
Ork zacisnął rękę na szyi księcia.
-I co księżniczko?Twoi koledzy cie nie uratu...-nie dokończył ,bo strzała wbiła się w łeb stwora i resztę.
Elf i Baggins zaskoczyli sprawnie na ziemię. Zza krzaków wyszedł Legolas.
- Chciałem was odprowadzić.Jedźcie już .Orków może być więcej.
-Zbieramy się!-zawołał Gandalf.
- Lepszy byłby ten elf.-Fili wskazał na Legolasa.
- Lepszy rydz niż nic. Widziałem jak łazi po drzewach. Zwinny jest.-odparł Kili.
Thorin szepnął do czarodzieja.
- Te chuhrło nam się nie przyda.
Lecz starzec wiedział ile mocy ma ten niepozorny młodzieniec i zarazem jego chrześniak.
                       ***
Gdy tylko syn Thranduila wyjechał ten zaczął się martwić i mieć wyrzuty sumienia.
                           ***
Wszyscy jechali w milczeniu.Nagle Bilbo zapytał Gandalfa.
-Gandalfie co oznacza słowo bękart?
-To dosyć obraźliwe określenie nie ślubnego dziecka.
-Znaczy?-dociekiwał hobbit.
Wreszcie odezwał się Itan.Wiedział
co to znaczy.Sam pochodził z nieprawego łona.
- Znaczy , że ktoś ma dziecko a jeszcze nie miał ślubu.Lub w ogóle nie miał ślubu.A miał dziecko.
-To czemu orkowie nazwali Itana "bękartem króla"?zapytał Kili
-Zapewne aby obrazić elfy i samego Thranduila-władcy Sindarów. Poza tym mają ubogi zasób słów.
- Czyżby na pewno? -zaczął Thorin najwyraźniej nie lubiący elfa.
- Poza tym czy Thranduil nie zdradzał żony?Z resztą jego opinii nie da się już zepsuć.Jest już i tak...
- Thorin ie! !!Wstydził byś się!-warknął czarodziej.
W tej samej chwili Bilbo spadł z kuca ledwo unikając lecącego pocisku a Dębowa Tarcza jęknął i złapał się za bark.Strzała była w nie wbita.Zatrzymali się na chwilkę.Itan zaproponował:może wejdę na to drzewo i wypatrze czy nas ściągają.
- Itanie ,czy mówisz o tej wątłej sośnie? - zdezapropatą zapytał Kili
- Ile ważysz? - zapytał Bilbo.
- Nieważne. Drzewko mnie utrzyma.
Mam kilka kilogramów za mało
Wejdę. -uśmiechnął się Itan.
- Mówiąc szczerze to on ma dziesięć kilogramów "za mało".-ujął Gandalf.
Przez ten czas elf włazł na sosnę i zaskoczył po chwili.-To Urug hai.
Ścigają nas.
Nagle obok ucha księcia świstnęła
strzała. - I strzelają.-dodał chłopak.
Ruszyli w ucieczce.
Nagle jadący przed ostatnim Itanem nThorin upadł na ziemię trzymając się za bark.
- Zatruta strzała. - pomyślał elf.
Zawrócił konia schylił się w galopie i z nie małym trudem wciągnął krasnoluda.Po chwili pościg był zabity.Kili i Fili oraz Dwalin i Bifur
pokonali wroga.Było to tylko 6 orków. Wyjechali z Mrocznej Puszczy .
Oin i Balin ściągnął Dębową Tarczę z konia.
- Jest lodowaty.-spostrzegł  Balin.
- To  bardzo  mocna   trucizna. - zawołał Itan.-Połóżycie go na brzuchu. Zagrzejcie wodę i podajcie mi moją torbę i sztylet to go uleczę!
Przez chwilę nie wiedzieli czy go słuchać, ale Gandalf krzyknął :
- Róbcie co elf każe,przecież wie co robi!-Mam nadzieję. ..-pomyślał.Itan
zaczął uleczać Thorina.Rozciął jego koszulę.Książę wyjął flakon z zielonym płynem i nasmarował rozcięcie .Wszyscy patrzyli się z napięciem na Itana.Po chwili opadł na ziemię. - Już.Uzdrowiony.
Krasnoludy odetchnęły z ulgą.Byli też oszołomieni mocą chłopca.Itan był bardzo blady.
- Dobrze się czujesz?-zapytał Bilbo.
- Tak .Jestem nieco zmęczony.Nic więcej. - odparł elf wstając i uderzając głową w gałąź.-No i jeszcze boli mnie głowa. Przysuńcie
Thorina do ognia i opłuczcie zimną wodą ranę.-rzucił do kompanów.
- Mogę mu oddać swój koc.-zaproponował hobbit.
- Pod czym będziesz spał? Podejdź do mnie ,Bilbo mam dużą kołdrę.-zawołał Itan układając się na korzeniach drzewa.
- Itanie a ty pod czym będziesz spał?
Najlepiej wszyscy wymienny się kocami, co?
-Ja będę spał na drzewie.
- Nie spadnij ,chłopcze.-powiedział Gandalf.
Potem prawie wszyscy zasnalęli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz