Rozdział drugi
Itan wraz z bratem weszli do pałacu. Młodszy od razu chciał iść do ojca,ale Lego las go zatrzymał.
-Chyba nie pójdziesz tam w takim stanie? !-rzeczywiście długie ale nie tak lśniące jak u Legolasa włosy (na skutek wielu chorób włosy wyblakły.)
były w nieładzie-Masz racje pójdę zmienić strój i uczesać się.
.*** Sala konferencyjna]
Król i czarodziej czekali zarówno na Itana i Thorina w ciszy.
-Yhm...Masz wyborny gust jeśli chodzi o wina-zacząłGandalf przerywając milczenie- i pielęgnację włosów dodał w myślach .Ciekawe czy jego szampon nada się do mojej brody...
-Już jest,panie.-do sali wszedł sługa.
-Kto ?Itan,krasnoludy, dostawca win? .Na Valarów,Mów!
-Itan i Thorin a o dostawcy nic mi nie wiadomo...
-Tak mi się powiedziało ,idź już stąd!-zawołał Thranduil zimnym tonem-i przeprowadź mojego syna.
Po chwili do sali wszedł Legolas.-Wzywałeś mnie tato.Znaczy ojcze...-etykieta nakazała mu mówić przy gościach 'ojcze'
-Kretyn! Nie tego syna!!!Zostań tu już Legolasie.Powitasz gości.Zawołać mi drugiego potomka!
-Czy ustaliłeśwszystko z Thorinem?-zwr ócił się do Gandalfa.
-Tak panie.Prawie wszystko.odpowiedzIan czarodziej.
Wtem do sali konferencyjnej wstąpił bardzo chudy elf.
-Witaj ojcze.Witaj Mithrandirze!
Gandalf zacmokał jakby z troską.Zmizerniał-pomyślał -co ta choroba z nim zrobiła .A zamiast tego powiedział.
- Och witaj Itanie.Jak dawno się...
- 39 lat temu panie Gandalf ie.-dokończył Itan i uścisnąl dłoń starca.
W tej chwli [bez pukania oczywiście]do sali weszli: Thorin,Kili,Fili,Dwalin i Balin
I bez zbęndnych ceregieli rozsiadli sie na krzesłach.
-Reszta została na zewnątrz żeby nie robic problemu.-wytłumaczył Król Góry.
-Witaj Thorinie Dębowa Tarczo!-mimo jawnej bezczelności krasnolódów władca Sindarów grzecznie się przywitał.
-Witaj Thranduilu Spiczastoucha Księżniczko!-spyskował .
-Thorinie!Powagi...-syknął Gandalf.
-Mithrandirze po co nerwy?Widać krasnoludy nie są stworzone do rozmów ,raczej wolą kopać dziury.-zakpił Thranduil.
Itan stał w kącie z Legolasem.Bracia trzymali się za ręce i z powagą słuchali zaczepek władców.
-Czy wszystko jasne?-zapytał Dębowa Tarcza.
-Tak.
-Gdzie on jest|?-zapytał Thorin
-Tam stoi w rogu.- rzekł wyrażnie smutny król.
Dębowa Tarcza podszedł do Legolasa.
-Witaj Itanie o przydomku...
-Wybacz , panie me imię brzmi : Legolas Greenleaft.-to jest Itan .-Tu elf wskazał na w łaściwą osobę.
-Witaj, więc kompanie...-zacząl Kili jakby nie wiedząc czy mówi do właściwej osoby.
-ON?!To on?-Thorin zapytał Gandalfa.
-Tak więc ...[tu staruszek szturchnął krasnala]idż i powitaj towarzysza.
-Przepraszam , lecz wydaje mi się że ktoś się w czymś pomylił.O co chodzi ?-zawołał elf.
-On nic nie wie.-powiedział Thranduil. I zwrócił się do syna.-Pójdziesz z nimi dalej na wyprawę po Erebor.
-Słucham?!
W następnym [UWAGA SPOILER!] trochę orków i rannych, ponadto ratunek Itana i na ratunek Itanowi😄😄😄A i jeszcze jedno : elfy nie chorują Itan był wyjątkiem.Biedak...
.*** Sala konferencyjna]
Król i czarodziej czekali zarówno na Itana i Thorina w ciszy.
-Yhm...Masz wyborny gust jeśli chodzi o wina-zacząłGandalf przerywając milczenie- i pielęgnację włosów dodał w myślach .Ciekawe czy jego szampon nada się do mojej brody...
-Już jest,panie.-do sali wszedł sługa.
-Kto ?Itan,krasnoludy, dostawca win? .Na Valarów,Mów!
-Itan i Thorin a o dostawcy nic mi nie wiadomo...
-Tak mi się powiedziało ,idź już stąd!-zawołał Thranduil zimnym tonem-i przeprowadź mojego syna.
Po chwili do sali wszedł Legolas.-Wzywałeś mnie tato.Znaczy ojcze...-etykieta nakazała mu mówić przy gościach 'ojcze'
-Kretyn! Nie tego syna!!!Zostań tu już Legolasie.Powitasz gości.Zawołać mi drugiego potomka!
-Czy ustaliłeśwszystko z Thorinem?-zwr ócił się do Gandalfa.
-Tak panie.Prawie wszystko.odpowiedzIan czarodziej.
Wtem do sali konferencyjnej wstąpił bardzo chudy elf.
-Witaj ojcze.Witaj Mithrandirze!
Gandalf zacmokał jakby z troską.Zmizerniał-pomyślał -co ta choroba z nim zrobiła .A zamiast tego powiedział.
- Och witaj Itanie.Jak dawno się...
- 39 lat temu panie Gandalf ie.-dokończył Itan i uścisnąl dłoń starca.
W tej chwli [bez pukania oczywiście]do sali weszli: Thorin,Kili,Fili,Dwalin i Balin
I bez zbęndnych ceregieli rozsiadli sie na krzesłach.
-Reszta została na zewnątrz żeby nie robic problemu.-wytłumaczył Król Góry.
-Witaj Thorinie Dębowa Tarczo!-mimo jawnej bezczelności krasnolódów władca Sindarów grzecznie się przywitał.
-Witaj Thranduilu Spiczastoucha Księżniczko!-spyskował .
-Thorinie!Powagi...-syknął Gandalf.
-Mithrandirze po co nerwy?Widać krasnoludy nie są stworzone do rozmów ,raczej wolą kopać dziury.-zakpił Thranduil.
Itan stał w kącie z Legolasem.Bracia trzymali się za ręce i z powagą słuchali zaczepek władców.
-Czy wszystko jasne?-zapytał Dębowa Tarcza.
-Tak.
-Gdzie on jest|?-zapytał Thorin
-Tam stoi w rogu.- rzekł wyrażnie smutny król.
Dębowa Tarcza podszedł do Legolasa.
-Witaj Itanie o przydomku...
-Wybacz , panie me imię brzmi : Legolas Greenleaft.-to jest Itan .-Tu elf wskazał na w łaściwą osobę.
-Witaj, więc kompanie...-zacząl Kili jakby nie wiedząc czy mówi do właściwej osoby.
-ON?!To on?-Thorin zapytał Gandalfa.
-Tak więc ...[tu staruszek szturchnął krasnala]idż i powitaj towarzysza.
-Przepraszam , lecz wydaje mi się że ktoś się w czymś pomylił.O co chodzi ?-zawołał elf.
-On nic nie wie.-powiedział Thranduil. I zwrócił się do syna.-Pójdziesz z nimi dalej na wyprawę po Erebor.
-Słucham?!
W następnym [UWAGA SPOILER!] trochę orków i rannych, ponadto ratunek Itana i na ratunek Itanowi😄😄😄A i jeszcze jedno : elfy nie chorują Itan był wyjątkiem.Biedak...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz